
Tak, zapewniamy pełne wsparcie w tym zakresie. Bazując na naszym 20-letnim doświadczeniu, możemy zaproponować Ci najkorzystniejsze połączenie i dokonać zakupu w Twoim imieniu. Jeśli wolisz, możemy jedynie doradzić trasę, a bilety kupisz samodzielnie w wybranym przez siebie miejscu.
Oczywiście. Jeśli obawiasz się lotu lub po prostu wolisz lecieć w grupie, zorganizujemy Twój przelot tak, abyś podróżował(a) z innym uczestnikiem naszej wyprawy.
Zdecydowanie tak! Większość naszych klientów zgłasza się na wyprawy w pojedynkę, co sprzyja integracji na miejscu. Zakwaterowanie: Standardowo dobieramy uczestników w pokojach dwuosobowych. Jeśli jednak proporcje kobiet i mężczyzn w grupie ułożą się korzystnie, istnieje szansa, że jako osoba podróżująca solo otrzymasz pokój jednoosobowy (bez dopłat).
W przypadku obywateli Unii Europejskiej wystarczy ważny dowód osobisty lub paszport.
Stawiamy na elastyczność i świetną atmosferę. W domu, w którym mieszkamy, do naszej dyspozycji jest nowa, w pełni wyposażona kuchnia z dwoma stanowiskami, co zapewnia duży komfort gotowania.
Śniadania i prowiant: Przygotowujemy je we własnym zakresie z produktów, które kupujemy podczas codziennych wizyt w sklepie. Pakujemy też prowiant na trasę zwiedzania. W ciągu dnia czasami korzystamy z restauracji na archipelagu. Wieczorami mamy wybór: w Klaksvík znajduje się kilka dobrych restauracji, jednak z doświadczenia wiemy, że większość grup woli wspólne gotowanie. Wieczorne biesiady przy domowym stole to często bardzo miło wspomniany element wyjazdu!
Na Wyspach Owczych płatności bezgotówkowe są standardem. Kartą zapłacisz praktycznie wszędzie, dlatego nie ma konieczności zabierania ze sobą gotówki ani wymiany waluty przed wyjazdem.


Wysyłając akceptujesz warunki Polityki prywatności
Joanna says:
Właśnie wróciłam z Wysp Owczych zamykając tym samym sezon w 2025 roku. Tych obawiających się wrześniowych wyjazdów mogę uspokoić, że nieprzewidywalność pogody na Wyspach może obrócić się także na korzyść. We wrześniu też może być słońce!
Widoki takie, że buzia sama się uśmiecha i wszystko w jednym miejscu: ocean i góry, plaża i trawa, ptaki i foki, konie i owce. Wydaje się, że już wiele widziałeś a jednak tam wszystko jest na swój sposób wyjątkowe.
Nie mogłabym skupić się na widokach, gdyby nie Joasia, która wszystko ogarnęła: zawiozła na miejsce, pokazała, opowiedziała, napoiła cudną herbatką, nakarmiła zupą rybną i ciastem, znajdowała słońce i zawsze wiedziała co, gdzie i jak. Jedyny stres jaki miałam to ten związany z moim lękiem wysokości, ale i to Asia ogarnęła 🙂
Ekstra bonus to świetni ludzie w grupie. Urlop okazał się być prawdziwie relaksujący, cały stres odpuścił (pewnie przejażdżka RIBem na koniec też miała z tym coś wspólnego :)) i inspirujący, bo właśnie przeglądam oferty na: wyspyodlegle.pl w 2026 roku…
P.S. Joasiu, pięknie Ci dziękujemy z Jagodą i do zobaczenia 🙂
Marta says:
Wyspy Owcze to taki świat w wersji „premium HD bez reklam” – tu nawet owce wyglądają, jakby miały w kontrakcie zapisany obowiązek bycia fotogenicznymi. Ale w tym całym farerskim raju najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego warto pojechać tam akurat z faroe.pl? Odpowiedź jest prosta: bo to trochę tak, jakby kupić bilet na samolot, a w gratisie dostać prywatnego przewodnika, osobistego meteorologa, DJ-a, kulinarnego przewodnika i najlepszego kumpla w jednym.
Już po zakupie wycieczki poczułam się jak VIP – i to nie tego typu VIP, którego obsługuje się plastikowym uśmiechem w hotelowej recepcji, tylko takiego, któremu właściciel sam dzwoni, żeby pogadać, opowiedzieć, co i jak, i upewnić się, że wie, że w lipcu na Wyspach Owczych można doświadczyć czterech pór roku w pół godziny. Do tego paczka przedwyjazdowych wskazówek – co spakować, na ile cebulek się ubrać, ile kosztuje skyr (spoiler: sporo) – to nie jest standardowe „czekamy na drugą wpłatę i do zobaczenia na miejscu”.
Program? Marzenie każdego podróżnika. Ramy są, ale w praktyce faroe.pl działa jak wycieczkowa wersja Netflixa – jeśli pogoda blokuje „odcinek” na Mykines, w zamian dostajesz coś równie pięknego, zamiast siedzenia w pensjonacie i patrzenia na deszcz przez szybę.
No i crème de la crème: Marcin Michalski – człowiek-instytucja. Przewodnik, który potrafi opowiedzieć o tunelach z takim zaangażowaniem, jakby sam je kopał, a o farerskich sportach z taką pasją, jakby był lokalnym mistrzem piłki nożnej. W międzyczasie puszcza muzykę farerskich artystów, serwuje niespodzianki kulinarne i – to nie żart – potrafi zamówić pogodę. Kiedy już spadł deszcz, to tylko po to, żebyśmy mogli powiedzieć „tak, czuliśmy ten farerski klimat”, a resztę dni grzało słońce i widoki wyglądały jak z folderu reklamowego. Kawa i herbata w termosach, poddupniki na punkty widokowe, krótkofalówki w stolicy – tak, to się naprawdę wydarzyło.
Było intensywnie, ale bez pośpiechu. Spokojne tempo, dopasowane do wszystkich – żadnego odhaczania atrakcji na czas, tylko prawdziwe smakowanie Wysp Owczych. Zobaczyliśmy dużo, zjedliśmy pysznie, dowiedzieliśmy się jeszcze więcej… i mam nieodparte wrażenie, że wrócimy. Następnym razem – trekkingowo. Bo jak się raz spróbuje Wysp Owczych z faroe.pl, to trudno sobie wyobrazić inny scenariusz.
Dorota says:
TO BYŁY MOJE NAJCUDOWNIEJSZE WAKACJE !!!!!a byłam w wielu miejscach na świecie.
Organizacja to nie 6+ nie ma skali. Naprawdę. Zagrało wszystko mimo tak trudnych warunków, wymagających iście diabelskiej ekwilibrystyki żeby ścigać się z przyrodą i przechytrzyć pogodę.
Asia nasza cudowna przewodniczka, sumienna, empatyczna, zaangażowana a dodatkowo przemiła osoba. Dowiedzieliśmy się dzięki niej wielu wspaniałych rzeczy, dzięki którym ten pobyt był prawdziwie niezwykły i niepowtarzalny. Dała nam dużo przestrzeni, ale również dbała, żeby cały program został zrealizowany. Nie wspomnę już o klimatach muzyki EIVOR w aucie jak jeździliśmy tunelami. Pokochałam ją od pierwszego słyszenia. Zagrało wszystko i nawet Orek mogło nie być, ale za to były foki i to był bonus. Nie powiem już o stadach Maskonurów. A przepłynięcie ribem ( a pływałam nie raz ) to była petarda uściskałam za to Kapitana ( było widzieć jego farerską minę )
Podsumowanie : Wakacje życia ze wspaniałymi ludźmi, perfekcyjną super profesjonalną obsługą. A wieczorek farerski u Kingi to wisienka na torcie.
Jeszcze raz bardzo dziękuje i nie wykluczone że za 5 lat do zobaczenia na Grenlandii = taki mam plan.
Wszystkiego dobrego dla wspaniałej ekipy .
Tomasz says:
Kupiłem na wyjeździe profesjonalny album z najlepszymi zdjęciami z Wysp Owczych. 280 stron zdjęć z widokami zapierającymi dech. I okazało się że naliczyłem może 10 zdjęć z innych miejsc (dotyczyły najbardziej wysuniętej na południe wyspy Suduroy) niż odwiedzone podczas programu klasycznego. Bardziej treściwego programu zatem nie znajdziecie 😉 Umiejętności manewrowania planem w zależności od pogody (a ta naprawdę jest „trudna”) mistrzowskie – miałem wrażenie że w tle działa centrum wspomagania jak Houston dla NASA – szacunek. Atmosfera wyjazdu kreowana w naszej grupie przez Asię niezapomniana – play lista w busie zaczynając od muzyki „tunelowej” przez klimatyczną Eivor po ad hoc tworzony festiwal życzeń (czasem osobliwych 😉 porady wszelkiego rodzaju włączając dobór garderoby (w tym specyficznych jej cześci 😉 do panujących warunków. Wieczorki (choć ze względu na bezustanne światło dzienne trudno jest tak je nazwać) tematyczne o życiu Farerów – kolacja u Kingi, zestaw filmowy – pozwoliły nie tylko zobaczyć pejzaże ale także poznać nieco bardziej miejscową kulturę.
Krótko pisząc – profesjonalizm, pasja , przygoda. WARTO bezwzględnie!!!
Ania says:
Wróciłam niedawno z sierpniowo-wrześniowej wycieczki na Wyspy Owcze z Tomkiem. Jak dostaję pytanie od rodziny i przyjaciół; „Jak Ci podobało?”, to nie umiem odpowiedzieć jednym zdaniem.
Przyjechałam na Owcze pod wpływem lektury książki „81:1 Opowieści z Wysp Owczych”, zapragnęłam poczuć to unikalne miejsce, doświadczyć tej przyrody i kultury.
I udało się. 🙂 Tomek sprawnie dobierał plan dnia do pogody na archipelagu i pokazywał nam przepiękne zakątki Wysp Owczych, w tym: Saksun, Gasadalur, Bour, Kirkjubour, Kallur, Kunoy, Torshavn i wiele innych.
Przyroda na Wyspach Owczych onieśmiela i zachwyca w swojej surowości i monumentalności. Jak powiedziała koleżanka z wycieczki, tutaj jest jak w bajce. Zaś autorzy książki „81:1 Opowieści z Wysp Owczych” zauważyli, że każdy amator zrobi smartfonem przepiękne zdjęcia, ponieważ tych widoków nie da się źle uchwycić. 😉
Nie mniej przyroda to nie wszystko co Owcze mają do zaoferowania. Farerska kultura, tradycja i obyczaje dodają do całości wycieczki unikalny powiew egzotyki północy.
Zapewne jest samo w sobie sztuką opowiadać fakty z przewodników i kronik jako przewodnik po Owczych, jednakże wejście głębiej w kulturę lokalnych mieszkańców, tworzenie z nimi relacji i wspólne przeżywanie ich tradycji pozwala poznać te odizolowane 18 wysp bliżej, w bardziej autentyczny sposób.
Niewątpliwie udało się to Tomkowi, co sprawiło, że jego opowieści o Owczych były niesamowite.
Dom Kingi w Klaksvik ma tak ciepłą i domową atmosferę, że wcale nie chce się go opuszczać ostatniego dnia, zaś Łukasz pomaga z dograniem wszystkich szczegółów przed podróżą. Podczas gdy Tomek na miejscu dba o to, aby codziennie nie zabrakło miłych niespodzianek.
Zdecydowanie polecam tą wycieczkę każdemu kto szuka czegoś odmiennego od tętniących życiem światowych metropolii i popularnych gwarnych atrakcji turystycznych. Cytując inną koleżankę z wycieczki, jest tam cudowna cisza i spokój, której nam czasem brakuje w codziennym pędzie życia.
Pisząc tą opinię mam poczucie pozytywnego i inspirującego niedosytu, być może to nie była moja pierwsza i ostatnia wizyta na Owczych. 🙂
Ania
Irena says:
W krótkim wpisie nie da się oddać wszystkich emocji: obłędne piękno Wysp, które „widzę” wciąż pod powiekami, choć to już czwarty dzień po powrocie z wycieczki; znakomita organizacja pobytu; świetna atmosfera w grupie; no i last but not least (a może wręcz najważniejsze) – rewelacyjny przewodnik i opiekun, Tomasz, czytający w myślach, odgadujący życzenia, cierpliwy, dbający o nasz komfort, a przede wszystkim o to, byśmy w tym krótkim czasie zobaczyli i dowiedzieli się jak najwięcej. I do tego jeszcze wspaniała kolacja przyszykowana przez Kasię i Tomka, na której miałam możliwość zdmuchnąć urodzinową świeczkę (bo i o tym gospodarze pamiętali). Dziękuję Tomku za wsparcie w opiece nad Emilką (10-latką). Bardzo nas obie poruszyła informacja, że zwolniły się miejsca na sierpień, mamy ochotę jechać z powrotem:) A Emilka słucha na okrągło Grind Liv Naes:-)
Jeśli na Wyspy – to tylko z Klubem Miłośników Wysp Owczych! Irena
Izabela says:
Czy można się zapisać solo?
Dżoana says:
Wyspy Owcze i Łukasz Łach, czyli cud natury i niezwykły przewodnik
Na Wyspy Owcze wybierałam się od chwili, kiedy natrafiłam na stronę Klubu Miłośników Wysp Owczych. Podkastow Łukasza Łacha i Kingi Eysturlandon słuchałam z zapartym tchem, ale chwili, kiedy wylądowaliśmy w najpiękniejszym wg Travellera miejsca na świecie nie zapomnę do końca życia, bo czy mogłam przypuszczać, ze:
– Łukasz Łach okaże się skarbnicą wiedzy, Kukuczką na górskich podejściach w stylu alpejskim i farerskim Kubicą w tunelach pod oceanem oraz empatycznym przewodnikiem z kawa i herbata w termosach?
– ekipa Wesołych Owiec sprawi, ze każdego dnia będziemy się śmiać do północy przy stole w domu Kingi i Ivana?
– a ten dom na Faroe będzie terenem Konsulatu Honorowego Urugwaju, bo Ivan jest kibicem ich drużyny i gwiazdą w tym kraju?
– Kinga ugości nas kolacja z 10. dań? W tym: gulaszem z grinwala, dorszem w sosie z curry, ciastem z rabarbarem i 5 przystawkami? I opowie historie nie z tej ziemi, ale za to z własnego życia?
To wszystko zdarzyło się w 6 dni w sierpniu 2022 przy pięknej pogodzie na Faroe.
Czy warto jechać? Oceńcie sami.
My nie zdążymy nawet dobrze rozpakować plecaków, bo Łukasz wspomniał o takiej wyspie w okolicach Magagaskaru… Biletow na grudzień zaczyna brakować.
Dziękuję
Magda says:
Jeżeli wciąż masz wątpliwości czy i z kim na Wyspy Owcze, to tylko i wyłącznie z ekipą Łukasza Łacha, który otoczy opieką, rozwieje wątpliwości, pomoże, doradzi, odpowie na wszystkie pytania, po prostu jest dla każdego 🙂
Wyspy Owcze odwiedziłam końcem maja i początkiem czerwca tego roku. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Pogoda choć często jest tu kapryśna i nieprzewidywalna, dla mojej grupy była łaskawa. Słońce przywitało nas pierwszego dnia i przez większość dni z nami powstało. Zapewniam, nawet we mgle i deszczu, to miejsce wygląda magicznie. Nie warto więc zaprzątać sobie głowy tym, jaka będzie pogoda.
Od tego by wyjazd był udany, głowa odpoczęła, a oczy chłonęły to co najpiękniejsze, czuwał nasz cudowny Tomek.
Po mistrzowsku, każdego dnia dozował i podkręcał nam emocje, mistrz ? Jego zaangażowanie, wiedza, entuzjazm, dbanie o szczegóły, szacunek do gór i tego miejsca, udzieliła się i nam.
Do tego, niesamowici ludzie w mojej grupie, z którymi mogłam spędzić ten czas.
Należy też wspomnieć o naszych gospodarzach. Kinga, ciepła osoba, zwariowana dusza towarzysta oraz Iwan mózg logistyki. Zabdali o nasze wygody oraz ugościli jak domowników ?
Łukasz, Tomek, Kinga, Iwan jeszcze raz DZIĘKUJĘ, wrócę 🙂
Szczerze polecam. Pakujcie plecaki czym prędzej i lećcie 🙂
Katarzyna S. says:
Cóż to była za wyprawa! Wyspy Owcze od dawna były moim małym podróżniczym marzeniem, a z uwagi na brak kompana do trekkingu postanowiłam nawiązać kontakt z Łukaszem z faroe.pl Nie mogłam lepiej trafić 🙂 Kontakt z organizatorami był bardzo dobry, a moje wszelkie wątpliwości na bieżąco rozwiewane; zarówno organizacja wyjazdu, jak i jego ramowy program przerosły moje oczekiwania. Na miejscu, w przyjemnym pensjonacie, Kinga zadbała o to, by czuć się jak na wakacjach u ulubionej cioci, która przy kubku ciepłej herbaty raczy nas ciekawostkami i anegdotami o farerskim życiu. Przewodnikiem mojej grupy był z kolei Tomek Macherzyński – mistrz okienek pogodowych :), który z pasją przekazywał bardzo szeroką wiedzę o archipelagu. Dni z Tomkiem były wypełnione po brzegi atrakcjami, a trekking dostosowany do możliwości grupy. Tomek ma niesamowitą wiedzę, którą potrafi przekazać w pasjonujący sposób, a jego fotograficzne doświadczenie pozwala spojrzeć na Wyspy z innej, kameralnej i nastrojowej perspektywy. Oczywiście podczas pierwszych dni pobytu pasące się owieczki kradły całe show, jednak organizatorzy zadbali o to by zasmakować archipelagu w każdym możliwym aspekcie.
Podczas wyjazdu poznałam cudownych ludzi, przełamałam życiową rutynę, a przede wszystkim zobaczyłam przepiękny koniec świata.
Drogi Klubie, jesteście najlepsi w swojej robocie! Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie na Wyspach Owczych :). Dziękuję!
kasia says:
Tam gdzie owce mówią dobranoc. Zawsze zasnute chmurami. Nie tak łatwo ujawniają swoje tajemnice. Trzeba zwolnić i otworzyć się na dziką przyrodę. Góry, fiordy, niezliczone wodospady. Chłonąć przestrzeń i zachwycać się domkami w środku niczego. Trzeba znać ich tajne ścieżki i nieoczywiste szlaki. Ja zaufałam Tomkowi przewodnikowi i fotografowi z Klubu Miłośników Wysp Owczych. Pokazał nam wszystkie oczywiste i nieoczywiste miejsca. Jakimś cudem [ chyba miał jakąś umowę ] kiedy zjawialiśmy się na miejscu, tajemniczym sposobem znikały chmury i mgły i ukazywały się bajkowe krajobrazy. Nawet wyczarował maskonura [ ptaka dziwaka ] w miejscu w którym nie powinno go być. Na szczęście była to wyprawa fotograficzna więc kadry zostaną na dłużej. Wyspy Owcze to także ludzie, zwyczaje, potrawy. O tym wszystkim opowiedziała nam Kinga [ polka od lat mieszkająca na Wyspach Owczych ] która zaprosiła nas na farerską kolację [ pyszną ].Dysponuje niezwykłą wiedzą i cierpliwie odpowiadała na wszystkie nasze pytania. Kinga ,Łukasz [ szef szefa ] i Tomek zapewniają niesamowitą wyprawę, opiekę i profesjonalna pomoc nawet w nieprzewidzianych sytuacjach. Bardzo dziękuję za pokazanie tego niezwykłego miejsca. Katarzyna Strześniewska
Magda says:
Cześć 🙂 byliśmy na wspaniałej wyprawie z początkiem września i…do tej pory uśmiech nie schodzi nam z buzi! Jeśli ktoś się waha, ma wątpliwości lub inne obiekcje, podpowiem – nie warto, trzeba rezerwować miejsca. Dlaczego? Bo widoki wspaniałe (mix Szkocji i Islandii w jednym), organizacja na poziomie ekspert (o nic się nie martwisz, wszędzie jesteś podwieziony, wszystko masz opowiedziane z pierwszej ręki), masz do czynienia z prawdziwymi pasjonatami. Naszym przewodnikiem był Tomasz, który dbał o nas bezpiecznie przewożąc z punktu A do punktu B…aż do Z, zawsze miał dla nas kawę/ herbatę i ciastka :), a także dzielił się wiedzą historyczną, geopolityczną, społeczną, a to wszystko okraszone dużą dawką dobrego humoru. Kinga & Ivan, nasi gospodarze – cudowni ludzie, dzielący się swoją prywatną przestrzenią, a przy tym „dobre duszki” każdej kolejnej wyprawy. Dla mnie osobiście wycieczka niezapomniana, ze względu na krajobraz, ludzi, niesamowite historie, pierwszy lot helikopterem, pierwszy prom, pływanie RIBem, pierwszy mecz (wygrany!) piłki nożnej i wiele, wiele innych 😉 Gorąco i szczerze polecam, bo naprawdę WARTO!
Ania says:
Kiedy usłyszałam pierwszy raz o Wyspach Owczych 3 lata temu podczas spotkania na którym Łukasz prezentował slajdy i opowiadał o Wyspach, pomyślałam , że muszę tam pojechać i zobaczyć wszystko w realu. Najpierw myślałam, że mogę zorganizować wszystko sama, ale przyszedł Covid i trochę zwątpiłam, dlatego zgłosiłam się do Klubu. I to było najlepsze co mogłam zrobić, bo wyprawa na Wyspy z Klubem okazała się najlepszą jaka mogła się wydarzyć. Tylko ktoś kto kocha Wyspy Owcze tak jak Łukasz i Marcin, może w pełni pokazać ich piękno i niesamowity klimat. Cudowne krajobrazy okraszone wieloma opowieściami i anegdotami, do tego miłe towarzystwo innych fascynatów Wysp i duża gościnność Kingi stworzyły niezapomniane chwile i wspomnienia. Polecam serdecznie, jeżeli chcecie doświadczyć tej cudownej zieleni traw, wspaniałych klifów i spadających z nieba wodospadów, do tego czuć bryzę morską na twarzy, szum wiatru na szczytach wzgórz i ekscytujące spotkania z maskonurami, owcami i nie tylko. Jeżeli widzieliście zdjęcia z Wysp to one nie oddają tego jak pięknie jest w rzeczywistości 🙂
Leszek says:
Wspaniała wycieczka godna polecenia. Piękne krajobrazy czystej, niczym nie skażonej natury. Organizator i przewodnik Łukasz prowadzi grupę z wielka pasją i zaangażowaniem. Polecam wszystkim lubiącym chłodne i klimatyczne krajobrazy.
Joanna says:
Właśnie wróciliśmy z tygodniowej wyprawy na Wyspy Owcze. Absolutnie fantastyczna przygoda. Bajkowa sceneria, zwłaszcza że dopisała nam pogoda; krajobrazy i widoki są tak niesamowite, że trudno opisać słowami – trzeba koniecznie zobaczyć. Dodatkowo emocje towarzyszące rejsowi szybkim pontonem, którym wpływaliśmy do jaskiń i podążaliśmy za rodziną orek podziwiając jak synchronicznie wyskakują nad wodę. Wreszcie obserwacja z bliska maskonurów i innych ptaków na wyspie Mykines – tego nie da się zapomnieć, trzeba osobiście doświadczyć. Ten wyjazd pozwolił mi się „zresetować”. Komfort psychiczny zawdzięczam nie tylko samym Wyspom ale też perfekcyjnej organizacji. Łukasz, który dla nas tę wyprawę zorganizował jest profesjonalistą w każdym calu i ma mnóstwo empatii. Zapewnił nam znakomite miejsce do zamieszkania, sprawny i wygodny transport, dużą dawkę informacji o wszystkim co dotyczy Wysp i ich mieszkańców, poczucie bezpieczeństwa dzięki znajomości miejscowych obyczajów i pułapek, które mogą czyhać na turystów. Pełny relaks psychiczny. Wspaniali gospodarze Kinga i Ivan, którzy nas gościli i zaznajomili z farerską kuchnią. Gorąco polecam wszystkim tę wycieczkę. Łukaszu, Kingo, Ivanie – jeszcze raz ogromnie dziękuję.
Anna says:
Tydzień temu odwiedziłam Wyspy Owcze. Przepiękne miejsce, pełne magii Jeśli lubisz naturę i piękne krajobrazy to miejsce jest z pewnością dla Ciebie. Będąc tam czujesz się jak bajkowej krainie , zwłaszcza w Saksun.,Kalsoy. Jeśli ktoś chce wybrać się na Wyspy Owcze to zdecydowanie polecam Klub Miłośników Wysp Owczych – Łukasz Łach. Miejsce pobytu w Klaksvik. Najlepsze miejsce wypadowe jakie można sobie wyobrazić z cudownymi widokami. Kameralna atmosfera w domu, gdzie czujesz się jakbyś była u bliskich znajomych a nie na wycieczce.
Dzięki temu, że na miejscu w Klaksvik przebywa Tomek, który był naszym przewodnikiem. sympatyczny, pełen pasji i zaangażowania, znający dobrze Wyspy Owcze jest pewność ,że każdy otrzyma wszystko co najlepsze. Jadąc samodzielnie na Wyspy Owcze nie masz pewności, że trafisz na dobrą pogodę. Dzięki Tomkowi, który zna Wyspy Owcze i zmienność pogody. Ustawiał tak program, że pogoda praktycznie zawsze była bardzo dobra. Rozczulająca była wizyta farerskiej cafe ( w domu miejscowej rodziny)na gofrach w Tjornuvik. Mam mnóstwo cudownych wspomnień . Tomku dziękuję za przygotowanie podkładu muzycznego pod krajobrazy- Wardruna.
Maria says:
Chciałam krótko, ale nie umiem… Byłam na Owczych z grupą w ostatnim tygodniu lipca 2020.Pogoda była zmienna jak to jest tu w zwyczaju, ale to nie ona była tu najważniejsza.Grupa była super i wyjazd uważam za niezmiernie udany. Najważniejszy był jednak Łukasz. Nigdy na wycieczce nie spotkałam jeszcze kogoś tak kompetentnego pod każdym względem.W sprawach organizacyjnych, krajoznawczych, przyrodniczych, a nawet pogodowych był perfekcyjny. Dyspozycyjny od rana do wieczora, zawsze pomocny i opiekuńczy, zwracający uwagę na nasze małe ograniczenia, i wsłuchujący się w nasze propozycje i sugestie. Woził nas po Wyspach bezpiecznie i pewnie. ( omijając wszędobylskie owce). Na wędrówkach, co niemożliwe, był z przodu i z tyłu jednocześnie ,częstował kawą i herbatą, raczył nastrojowa muzyką i skutecznie zaczarowywał pogodę. No mistrz w swoim fachu.Jeśli tylko będę mogła, a Łukasz zorganizuje wyjazd w inne ciekawe rejony to z radością się wybiorę.Polecam wyjazdy z Łukaszem bezapelacyjnie. Osobne podziękowania i pochwały chciałabym przekazać naszym gospodarzom Kindze i Iwanowi u których mieszkaliśmy. Kinga przyjęła nas pysznościami, poczęstowała farerską kolacją i ciekawymi opowieściami. Jesteście cudni i takimi pozostańcie. Chciałoby się powiedzieć jeszcze raz: dziękuję bardzo, bardzo i być może do zobaczenia… Marysia Marczak
Daniel z synami. says:
Fantastyczne miejsce,pełne magii,czaru surowych klifów i wzniesień,przyrody nie stłamszonej przez człowieka,uroczych małych osad rozrzuconych wśród majestatycznych gór.Podróżowanie z Łukaszem to sama przyjemność.Wycieczka była dopracowana w każdym punkcie.Miłe,że każdego dnia w aucie była świeża kawa,mleko i herbata.Niesamowite przyjęcie przez Kingę w Klaksviku:zestaw powitalny,pyszne farerskie jedzenie,opowieści nie tylko na temat Owczych.Ogólnie:przyjazna atmosfera,mnóstwo wrażeń,min.lot śmigłowcem,pływanie statkami,RIBem,morsowanie;-)ponadprogramowo uczestnictwo w dniu św.Olafa.
Szczerze polecam!Dziękujemy za spędzony czas.
Asia says:
Wycieczka na Wyspy Owcze była jedyna w swoim rodzaju. Nigdzie nie widziałam takiej przestrzeni i widoków. Dzięki Łukaszowi i jego wiedzy na temat archipelagu doświadczenie jest super. Unika się pułapek czyhających na turystów, a jest ich wiele. Lot helikopterem i wycieczka ribem podnoszą poziom adrenaliny, ale są tez spokojne momenty, które pozwalają wyłączyć głowę 🙂
Karolina says:
Wyspy Owcze są piękne, a eksplorowanie ich z osobą, która jest ich pasjonatem, to sama przyjemność. Można się skupić na tym co piękne, podziwiać i doświadczać, a nie martwić organizacją. Podobno Wyspy Owcze to islands of maybes, ale Łukasz to maybes minimalizuje.
Karolina says:
Jeszcze nie byłam na tej wyprawie, ale bardzo kusi po licznych wizytach na własną rękę w Islandii, kolejnej cudownej krainie tuż obok. Chciałabym jednak dopytać czy organizatorzy są w stanie zapewnić wyżywienie osobom na wegańskiej diecie (sądzę ,że skoro to nie problem w Islandii to i tutaj nie)? Jadąc w takie miejsca robi się to zwykle dla niesamowitej przyrody, a dieta roślinna to wobec tej przyrody szacunek. Mam też nadzieję, że organizatorzy potępiają spożywanie mięsa wielorybow,które jest tak nieetyczne, że nawet nie wiadomo od czego zacząć. Całe szczęście w tym rejonie świata coraz więcej firm i konsumentów to bojkotuje. Pozdrawiam ciepło i gratuluję super pomysłu na wyprawę!! 🙂
Edyta says:
Wyspy – nieziemskie, magiczne!
Widoki – zapierające dech!
Pogoda – hm… ?
Organizacja – perfekcyjna!
Przewodnik – doskonały!
Wrażenia – niezapomniane!
POLECAM!
WARTO!
Ewa says:
Profesjonalizm pełen. A Wyspy Owcze raz w życiu trzeba zobaczyć.
W
Ilona says:
Jeśli na Faroje, to tylko z Łukaszem! Emocjonujący program, super baza noclegowa, świetna atmosfera wyjazdu. Łukasz to rewelacyjny gość z wspaniałym poczuciem humoru. Dzięki!
Magda says:
Z wycieczki na Wyspy Owcze, przedłużonej o 2 dni w Kopenhadze, wróciłam wczoraj i… nie wiem jak odnajdę się z powrotem w rzeczywistości BEZ owiec. Atrakcje, o których inni już tu pisali (statek, RIB, helikopter), oczywiście były świetne, ale dla mnie najważniejsze było takie niespieszne obcowanie z tą nieziemską przyrodą, które nie byłoby możliwe przy krótszej wizycie. Program jest bogaty, ale nie przeładowany – można naprawdę poczuć klimat miejsca bez wrażenia pośpiesznego i powierzchownego zwiedzania w stylu „japońskiego turysty”. Mam lekki niedosyt trekkingu, najwyższy Slættaratindur nie chciał się pokazać, a i grupa nie miała wielkiego „ciśnienia” na zdobywanie szczytów. Wiadomo, podróżując w grupie, a dodatkowo w tak zmiennym klimacie trzeba się przygotować na kompromisy, ale niczego nie żałuję: poznałam ciekawych ludzi, grupa się fajnie zgrała, a alternatyw jest tyle, że nie traci się wiele, nawet jak coś wypadnie z programu. Organizacyjnie bez zarzutu – Łukasz dwoił się i troił, żeby wszystko się udało. Człowiek mający rozeznanie w lokalnych warunkach to nieoceniony atut, ale warto też się przed wyjazdem przygotować, coś poczytać, żeby sobie uzupełnić informacje, wiedzieć o co pytać, móc coś zaproponować, bo Łukasz wydaje się otwarty na sugestie i można (w racjonalnych granicach i w zależności od nastawienia grupy) modyfikować program. Z nami też zaliczył kilka „pierwszych razów”:) Wraca się bez zakwasów, ale z totalnie zresetowaną głową. Polecam.
Tomek says:
Łukasz (organizator) to przemiły człowiek i profesjonalista w
każdym calu. Jadąc z nim na wycieczkę można być pewnym w 100%,
że jedynym „problemem” jaki nas spotka będzie ogromna ilość
pięknych miejsc do fotografowania. Bazując na własnych
doświadczeniach, mogę się wypowiadać tylko w samych
superlatywach na temat organizacji wycieczki. Samo miejsce –
jedno z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek zobaczycie.
Cudowne, tajemnicze, zapierające dech w piersi.
Miłośnicy last minute do Egiptu mogą nie być zadowoleni,
bo Wyspy Owcze to nie all inclusive przy hotelowym basenie
przez dwa tygodnie. To wyprawa dla miłośników świata,
który nie został jeszcze całkowicie pochłonięty przez
cywilizację i wszędobylskich turystów z kebabami w ręku.
To miejsce, gdzie człowiek czuje kontakt z naturą,
a ta jest tam tak piękna że wynagrodzi nawet najgorszą pogodę.
To miejsce, gdzie można się poczuć jak odkrywca nowego świata,
świata którego coraz mniej na naszej planecie.
Przygoda, która Was czeka na Wyspach Owczych to coś,
co zapamiętacie na całe życie. To przygoda, która sprawi
że po powrocie do domu, siedząc w miękkim fotelu z
kubkiem gorącej herbaty w ręku, będziecie czuć tęsknotę i
chęć powrotu w to piękne miejsce.
Tomek says:
Łukasz (organizator) to przemiły człowiek i profesjonalista w każdym calu. Jadąc z nim na wycieczkę można być pewnym w 100%, że jedynym „problemem” jaki nas spotka będzie ogromna ilość pięknych miejsc do fotografowania. Bazując na własnych doświadczeniach, mogę się wypowiadać tylko w samych superlatywach na temat organizacji wycieczki. Samo miejsce – jedno z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek zobaczycie. Cudowne, tajemnicze, zapierające dech w piersi. Miłośnicy last minute do Egiptu mogą nie być zadowoleni, bo Wyspy Owcze to nie all inclusive przy hotelowym basenie przed dwa tygodnie. To wyprawa dla miłośników świata, który nie został jeszcze całkowicie pochłonięty przez cywilizację i wszędobylskich turystów z kebabami w ręku. To miejsce, gdzie człowiek czuje kontakt z naturą, a ta jest tam tak piękna że wynagrodzi nawet najgorszą pogodę. To miejsce, gdzie można się poczuć jak odkrywca nowego świata, świata którego coraz mniej na naszej planecie. Przygoda, która Was czeka na Wyspach Owczych to coś, co zapamiętacie na całe życie. To przygoda, która sprawi że po powrocie do domu, siedząc w miękkim fotelu z kubkiem gorącej herbaty w ręku, będziecie czuć tęsknotę i chęć powrotu w to piękne miejsce.
MAREK says:
Cuda jakich mało na świecie ! Pięknie i jeszcze piękniej. Organizator perfekcjonista w każdym calu. Pogoda jak na Wyspach owczych, ale to trzeba przeżyć. Jeżeli dla kontrastu Egiptu , czy Chorwacji coś warto zobaczyć to na pewno Wyspy owcze. Zorganizowanie takiej wyprawy to nie łatwa sztuka , ale Łukasz robi to w sposób doskonały. Wrażenia zostają na całe życie . Super, gorąco polecam.
Marcin says:
Niesamowite miejsce i doskonała organizacja wyjazdu, wszystko dopięte, atrakcje na każdy dzień. Wycieczka kilkudniowa, ale wspomnienia na całe życie. Polecam 🙂
Paweł says:
Kiedy wybierałem się na Wyspy Owcze wszyscy pytali co ja tam będę przez tydzień robił? Przecież tam tylko owce, deszcz i wiatr.
Owce, owszem, są. Deszcz też się zdarza. Wiatr to nawet czasem chce głowy urwać. Wszystko to jednak wynagradzają niesamowite widoki, które podziwiać można z ziemi w trakcie pieszych wycieczek, z powietrza siedząc wygodnie na pokładzie śmigłowca-taksówki, czy też z wody ślizgając się po falach RIBem napędzanym przez sześćset mechanicznych rumaków. Siedem dni ledwie starczyło żeby się tym wszystkim nacieszyć. A jak komuś brakuje atrakcji to zawsze może wieczorem obejrzeć mecz w lokalnym pubie w Klaksvík – dreszczyk emocji gwarantowany.
No i jest jeszcze Łukasz – człowiek instytucja. Pozytywnie zakręcony fascynat Wysp Owczych i chodząca farojska encyklopedia. Zorganizuje, przywiezie, odwiezie, zmotywuje, zapewni nocleg oraz dobry humor i pomartwi się za Ciebie gdy kapryśna pogoda chce pokrzyżować wszystkie plany.
P.S. Droniarze, bierzcie swoje ptaszyska – gdy nie wieje widoki są niesamowite. Zasady lotów znajdziecie tutaj: https://visitfaroeislands.com/plan-your-stay/practical-information-2/drones/
Weronika says:
Wyspy Owcze chciałam zobaczyć już jako nastolatka. Odwiedziłam je dopiero rok temu i cieszę się, że dłużej nie czekałam, bo to jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie można poczuć się jak na „końcu świata”. Chociaż infrastruktura turystyczna istnieje i można zatrzymać się w czterogwiazdowym hotelu, to realnie, bez przewodnika obeznanego w lokalnej rzeczywistości, nie sposób bezboleśnie (także dla kieszeni)zorganizować sobie wyjazdu. Polecam Wyspy, jeśli ktoś kocha Skandynwię, bo to północ pełną gębą i polecam skorzystać z opcji wjazdu w grupie.
Piotr says:
Wyspy Owcze odwiedzić warto. Może nie od razu, może najpierw Bornholm, Lofoty. Owce są trochę jak owczy ser – trzeba się wczuć w klimat Skandynawii, posmakować go, upewnić się, że to nam właśnie smakuje. I ruszać na Owce. Duża zaleta – pogoda jest niemal pewna. Parasole niepotrzebne. Wiatr je zwieje. Będzie padało (na ogół bardziej poziomo niż pionowo). Ale nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.
Trzeba się nastawić, że plan wyprawy jest zależny od pogody, to miejsce w którym człowiek jest podporządkowany kaprysom wiatru i morza. „Kraina być może” jak nam powiedzieli odwołując rejs na Mykines. Gdybyśmy się jednak uparli na Mykines polecieć to zobaczylibyśmy maskonury, spędzili tam trzy dni (bo fale nie pozwalały łodzi przybić przez te trzy dni) i zwiałby na samolot powrotny do kraju.
Można na owce pojechać samemu. I kombinować ze zmianami programu, siedzieć za kierownicą pokonując wcale niemałe odległości, dogadywać się z Farojami, z których połowa jeździ Audi a druga połowa Mercedesami i wcale się nie palą do nadmiernej miłości do turystów.
Można też pojechać z Łukaszem, który załatwi dobre połączenie lotnicze za dobrą cenę, kwaterę u Polki i Rosjanina kochającego Urugwaj, gdzie wieczorami serwuje się owcze głowy i jedyne w swoim rodzaju opowieści, w kluczowym momencie wyciągnie szampana, namówi na wspinaczkę, bo będzie wiedział po jaki widok się wspinamy i generalnie będzie się za nas o wszystko martwił, gdy my będziemy smakować tę pikantną krainę.
Wybór należy do Was…
Anna says:
Jedna z najlepszych wypraw w jakich biala udzial. Niesamowite miejca, przyrodnicze cuda i klimat wysp zawsze zostana w mojej pamieci. Wyspy urzekly mnie i ciesze sie, ze dane mi bylo podziwianie ich od strony morza, z powietrza i na ladzie. Do tego niesamowite wrazenia kiedy lataja nad glowami stada cudacznych maskonurow:-) I jeszcze ta suszona / wedzona owca i piwo rabarbarowe. Ach pojechalabym znowu zwlaszcza z taka ekipa i organizatorom :-)))
Anna Maria
Alexito says:
Niesamowite miejsce, Wyspy Owcze to najpiekniejsze w calej Europie. Bylem na tej wycieczce 7 lat temu (co prawda promem troche meczace z Hirsthals do Torshavn to 37 h) ale samolotem chetnie bym polecial drugi raz. Ta wioska ze zdjecia, Tjornuvik do dzisiaj mi sie sni czasami. Ogladanie maskonurow lecacych z wysokich klifow prosto do wody, lowienie ryb , picie piwa z rabarbaru, wycieczka smiglowcem do Mykines- pamiatki do na cale zycie.
admin says:
Oczywiście 🙂
admin says:
Dziękujemy Joanna :DDD
admin says:
Pani Karolino,
często zdarzają się weganie i wegetarianie na naszych wycieczkach. Jezeli jest Pani zainteresowana udziałem to proszę o kontakt. Miejsca się kończą 🙂
info@faroe.pl lub 504 326 674
Pozdrawiam
Łukasz